Poprzedni temat :: Następny temat

Czyżby Orwell miał rację?

Autor Wiadomość

aqvario  

Brązowe Rymy

Leń patentowany


Wiek: 35

Dołączył: 12 Lis 2005

Skąd: Cambridge

Wysłany: 2007-08-21, 14:12   Czyżby Orwell miał rację?


Nie bardzo wiedziałem, gdzie dać ten temat, więc zdecydowałem się tutaj. Są to cytaty według benchmarka (jak znam życie to przetłumaczone z jakiegoś zagranicznego serwisu):

Cytat:

W chwili obecnej w Nowym Jorku instalowane są kamery w metrach. Dzięki temu mieszkańcy tej olbrzymiej metropolii mogą pochwalić się najbardziej szczelnymi zabezpieczeniami m.in. na lotniskach. Jednakże pomysł instalowania kamer nie jest poważnie traktowany tylko i wyłącznie w Stanach Zjednoczonych.

Jedno z najszybciej rozwijających się ekonomicznie miast w Chinach, Shenzhen, stanie się kolejną Mekką dla podglądających nas cyfrowych kamer. Lokalna policja ma zamiar zainstalować przynajmniej 20 000 kamer bezpieczeństwa. Sieć komputerowa kryjąca się za wspomnianymi kamerami, zostanie wyposażona w oprogramowanie amerykańskiej firmy, która zapewnia soft do rozpoznawania twarzy.

Większość z 12,4 milionów mieszkańców Shenhzen otrzyma karty identyfikacyjne, które zawierają komputerowe chipy. Karty te w połączeniu z nowymi kamerami bezpieczeństwa, a także istniejącymi publicznymi i prywatnymi kamerami pozwolą władzom Chin śledzić i monitorować obywateli. Policja będzie oczywiście miała prawo połączyć się z dowolną ze 180 000 kamer zainstalowanych w mieście.

Firma, która ma swoją siedzibę na Florydzie zapewnia oprogramowanie, które pozwoli na działanie tak skomplikowanego systemu. Będzie on nosił nazwę China Public Security. Firma Investment funds, z siedzibą w Plano w Teksasie zapewni wsparcie finansowe dla projektu.

„Łączą nas bardzo dobre stosunki z amerykańskimi firmami takimi jak IBM, Cisco, HP, czy Dell,” powiedział Robin Huang, szef China Public Security. „Wszystkie te firmy pracują razem z nami, aby stworzyć wspólny system.”

Oprócz funkcji namierzania i śledzenia mieszkańców w obrębie miasta, karty będą także zawierać informacje na temat historii pracy, wykształcenia, wyznania, pochodzenia etnicznego, kartotekę policyjną, status ubezpieczenia medycznego i numer telefonu właściciela mieszkania, w którym dany delikwent zamieszkuje. Na karcie może znaleźć się także osobista historia, co zapewni egzekwowanie prawa i zasady jedno dziecko na rodzinę. W planach jest dodanie informacji dotyczących zaciągniętych kredytów, wykupionych biletów do metra, a także dokonanych zakupów.

„Jeśli ktoś nie otrzyma stałej karty, nie będzie w stanie mieszkać w tym mieście, ani korzystać z pomocy rządu. To jest metoda przyszłości służąca do kontrolowania całego społeczeństwa,” powiedział Michael Lin, wiceszef działu zajmującego się stosunkami z inwestorami w China Public Security Technology, czyli w firmie zajmującej się wprowadzeniem technologii.

Nie przypomina Wam to scenariusza z pewnego filmu?


No cóż - komentarz jest chyba zbędny. Zastanawiam się, jak daleko trzeba się posunąć, aby żyć bezpiecznie. A może, aby mieć władzę? Oscylujemy na pograniczu zaufania, że nasze życie jest sterowane przez innych, w zamian za odrobinę bezpieczeństwa. Czemu? Ano dlatego:

Cytat:

Departament Obrony Stanów Zjednoczonych zamierza wszczepiać do mózgu żołnierzy mikroprocesory, które mają kontrolować ich stan zdrowia. Pentagon przyznał na ten cel 1,6 miliona dolarów dla Centrum Bioelektroniki, Biosensorów i Biomikroprocesorów (C3B) w Clemson University. Projekt zakłada stworzenie biomikroprocesora. Żołnierze obawiają się, że mikroprocesor wielkości ziarnka ryżu, który mierzy i wysyła informacje o zdrowiu i życiu osoby 24 godziny na dobę, może być używany również jako narzędzie szpiegowania w ich wolnym czasie.

Anthony Guiseppi-Elie, dyrektor C3B i profesor Instytutu Biomolekularnego twierdzi, że biochipy w pierwszym rzędzie będą wykorzystane jako źródło informacji o rannym. Wstrzyknięty natychmiast przesyła informacje o stanie zdrowia i może przyczynić się do ratowania życia. Naukowcy wierzą, że mikroprocesor może mieć szereg innych zastosowań takich jak: badanie stanu zdrowia astronautów w czasie dalekich misji pozaziemskich oraz sprawdzania poziomu cukru u diabetyków. Profesor Guiseppi-Elie mówi, że w tej chwili traci się wielu pacjentów, ponieważ przed podjęciem decyzji o zastosowaniu odpowiedniego leku konieczne jest pobranie krwi. Ta informacja dla lekarzy w wielu przypadkach decyduje o życiu lub śmierci pacjenta. Naukowcy stworzyli już substancję neutralną dla organizmu, która może zawierać w sobie chip. Do tej pory tkanka ludzka odrzucała wszczepiane urządzenia.

Przewiduje się, że urządzenie wymaga jeszcze około 5 lat badań, zanim zacznie być testowane na ludziach. Po tych próbach biomikroprocesory będą wszczepiane żołnierzom.


Co tak naprawdę zyskujemy? Jeśli pomoc zostanie wysłana natychmiast, wtedy możnaby ożec, iż jest to uzasadnione. Ale przecież nie da się kontrolować wszystkiego. NA ziemi powstaną szare strefy, jak chociażby te znane z "Johnego Mnemonika", więc tak czy inaczej przestępcy będą istnieć nadal. Nadal nie będzie wiadomo, kto wsadzi nam nóż pod żebro, albo uśmierci w bardziej wyrafinowany (z czasem) sposób.

Cały czas mam wrażenie, że nie chodzi o nasze bezpieczeństwo, a walkę wpływów o władzę nad tym światem. A wiadomo jak to jest z władzą: jeśli masz wszędzie szpiegów - mniej rzeczy jest w stanie cię zaskoczyć i zdetronizować. Tylko rodzi się pytanie: ile tak naprawdę zyskujemy, a ile tracimy, jako społeczeńśtwo. I czy bilans strat i zysków wychodzi nam na plus?


Hayate - mangi po polsku! To my! :)

Rabarbar  

~


Wiek: 22

Dołączył: 26 Sie 2004

Skąd: spomiędza

Wysłany: 2007-08-22, 00:56   


Ciekawy kontrowersyjny temat, gratuluje Aq.

Sam myślałem kiedyś że przyszłość będzie taka zajebista bo przecież przy użyciu coraz to noszej techniki będziemy bezpieceni wszędzie, nawet w najgorszej dzielnicy o najgorszej porze. Idźmy dalej - może wcale nie trzeba będzie kamer- łączać nius I i nius II wystarczy stworzyć biomikroprocesor który będzie pobierał dane np. z nerwów wzrokowych. I tak każdy obywatel staje się chodząca kamerą. Każdego można namierzyć - gdzie jest i co robi, co wykluczałoby zbrodnie idealne.

Problemem może być to - kto będzie sprawował tą władze - wcale się nie dziwie że władze chin inwestują akurat w tą futurystyczną technologie - jest to rzeczywiscie szansa na zbudowanie nowego totalitarnego społeczeństwa. Totalitaryzmy te z połowy XX wieku nie miały nawet 1% możliwosci kontrolowania życia szarego człowieczka jaką daje jutrzejsza czy już może dzisiejsza technika.

Spójrzmy co dzisaj się dzieje - każdy każdego podsłuchuje śledzi i nagrywa. I to przy pomocy dyktafonów wielkości cegły [nawet jeśli niektórzy politycy nazywają je gwoździami]. Swoją drogą ciekawe czemu Ziobro nie załatwił sobie u chłopaków z wywiadu jakiegoś band gadżetu - bo naprawdę dyktafoin wilkosci komórki to już niemal prehistoria, obecnie mieszcza się one w ołówkach i to z takimi samymi a może większymi możliwościami.

Ciężko się ustosunkowywać - ogólna informatyzacja społeczeństwa i wykorzystanie tego przez władze może być tym co nas pogrązy albo tym co nas zbawi. Wszelako literatura cyberpunk [bo jak to inaczej nazwać jak nie cp?] nie daje dużych nadzieji.


Wielebny_Spell  

Erotoman Gawędziarz

Wiek: 25

Dołączył: 06 Lip 2005

Wysłany: 2007-08-23, 16:23   


Moim zdaniem scenariusz jest całkiem prosty. Takie azjatyckie tygrysy jak Chiny czy Indie (bardziej jednak Chiny) będą się starały utworzyć kolektyw, łatwą do skontrolowania biomasę, mrowisko, taki obóz koncentracyjny z klimatyzacją. Podobnie będzie z Japonią, oni już teraz są trochę jak pracujące roboty, i nie zdziwi mnie jak tą technologię przyjmą z otwartymi ramionami.

Zachód to wykorzysta raczej tylko w wojsku, w policji i pewnie w więziennictwie, monitorowanie gwałcicieli, pedofilów, narkomanów, itp. Moim zdaniem na zachodzie zadziałają prawa jednostki i nie dojdzie do sytuacji "Zero tolerancji" przynajmniej nie w Europie. W Europie ludzie zbyt bardzo cenią sobie swobody obywatelskie, nawet kosztem bezpieczeństwa. Mam nadzieję.

Co do scenariusza z CP... cóż, myślę, że tak źle nie będzie. W razie czego już zaczynam zbierać na neuroprocesor, splot skórny, cyberoko z celownikiem i lowlite, łącze smart, smartowany H&K 2020, cyberrękę, edytor bólu i dopalacz klasy "sandevistan" :freak: Myślę, ze na jakiś czas wystarczy. Aha, pancerz marki battlegear chyba też wystarczy :devil:

Wracając do wątku, myślę że taka technologia o której wspominałeś (dane pobierane z nerwu wzrokowego, monitoring) byłaby zbyt wielką pokusą dla wszelkich elit rządzących. Pytanie czy patent na rządzenie miałyby korporacje produkujące dany sprzęt, rząd pragnący łatwego skontrolowania swoich obywateli (w tym "opozycji") czy może pod kontrolą niezależnej od władz komórki "policyjnej" która nie wtryniałaby się w politykę, tylko w bezpieczeństwo (w co za Chiny ludowe nie uwierzę, że coś takiego jest wykonalne, musiałaby to być maszyna, a wtedy jest prawdopodobne, że zostaniemy "mrówkami").

Wulf  

Szary wilk


Wiek: 25

Dołączył: 23 Sie 2007

Skąd: Łódź

Wysłany: 2007-08-23, 17:11   


Łaku napisał/a:

Każdego można namierzyć - gdzie jest i co robi, co wykluczałoby zbrodnie idealne.
nie wykluczałoby ;) Obecnie na świecie jest 6 miliardów ludzi. W czasach gdy byłaby technologia o której mówisz - pewnie więcej. I każdego trzeba kontrolować. Trzeba więc albo znaleźć zastęp ludzi do kontroli społecznej - co wiąże się de facto z niemożliwym, a na dodatek przecież ludzie są omylni i mogą czegoś nie zauważyć... albo znaleźć maszyny, które by pilnowały ludzi. Maszyny narażone na wirusy, na EMP etc etc. W sumie zawsze byłaby możliwość ominięcia całego systemu, albo oszukania go. Po prostu nie ma czegoś takiego jak idealne zabezpieczenie. Obrazowo - jeśli jest kłódka, to jest i klucz. Jeśli jest klucz - można zrobić wytrych ;)

Łaku napisał/a:

Wszelako literatura cyberpunk [bo jak to inaczej nazwać jak nie cp?] nie daje dużych nadzieji.
a może jednak? Przecież literatura cyberpunk obfituje właśnie w bohaterów, którzy kiwają system albo z nim walczą. I to walczą skutecznie. Więc jest nadzieja ;) Zawsze jest mała grupka ludzi (heretyków, opozycjonistów), która się rozrasta i coś rozwala ;) Ewolucja nie znosi zastoju ;)

Zasadniczy problem z każdą kontrolą - "kto kontroluje kontrolujących" nie zostanie nigdy rozwiązany. Zawsze ta "kontrola" będzie mniej lub bardziej oparta na jakimś widzmisię. I zawsze będą nadużycia i machloje, tak jak będą pewne niedopatrzenia. Oczywiście poziom inwigilacji będzie rosnąć, ale tylko do pewnego punktu. Potem ludzie się niejako.... cóż, "opamiętają" i stwierdzą, że coś z tego im nie potrzebne.
To trochę jak ze zdaniem, że historia lubi się powtarzać, ale jako farsa. U nas też się powtarza. Ale nie jako farsa, a jako coraz większy... cóż, chyba potwór. Kiedyś rząd dusz miał Kościół. Starał się (takimi a nie innymi środkami) kontrolować myśli, kontrolować ludzi. I do pewnego momentu ludzie dawali się kontrolować, Kościół dominował. Potem przyszedł jednak pewien odwrót. Ludzie zaczęli uciekać od pomysłów Kościoła na badanie myśli etc. Totalitaryzmy były kolejną taką ewolucją systemu kontroli. Znowu jakieś tam metody by uczyć jednego toku myślenia, karać za myśl etc. Udoskonalone w stosunku do tych, których używał Kościół. I znowu - do pewnego momentu rzesze ludzi się na to łapały, dawały sterować. Ale przychodził moment opamiętania. I szlag trafił totalitaryzmy. Teraz mamy "inwigilację dla bezpieczeństwa". I znowu - środki jeszcze lepsze, kontrola jeszcze większa... i ludzie znowu to kupują. I będzie dominacja tego prądu myślowego, będą zabiegi. Ale z czasem będzie też rosła grupa ludzi, która będzie stała w opozycji do tego, będzie z tym walczyć. I ta grupa się rozrośnie i w końcu pokona "znienawidzony system". I tak w koło ;)


aqvario  

Brązowe Rymy

Leń patentowany


Wiek: 35

Dołączył: 12 Lis 2005

Skąd: Cambridge

Wysłany: 2007-08-23, 17:46   


Masz rację Spell, i wskazałeś na jedno małe "ale". Już dziś rządy państw mają niewielki wpływ na społeczeństwo, co dopiero mówiąc o przyszłości. Oczywiście można się z moim zdaniem spierać, ja jednak uważam, że władza w rękach rządów to utopia, w którą chcą wierzyć politycy. Tak naprawdę lobby oligocenów w tej chwili ma największy wpływ na świat. Informatyzacja życia poszła tak do przodu, że jakkikolwiek atak EMP właściwie położyłby każdy kraj na łopatki (no może oprócz Chin, 1/5 chwyta za grabie i nawet atomówka sobie nie poradzi xD). Ale nie tylko o technologie chodzi - także o finanse, energetykę, transport, lecznictwo (firmy farmaceutyczne, kosmetyczne), rozrywkę (muzyka, filmy, gry). W każdej dziedzinie, czy tego chcemy, czy nie, co najmniej 4 największe ogólnoświatowe firmy współpracują ze sobą od dłuższego czasu i dyktują nie tylko ceny, ale także TEMPO i KIERUNEK rozwoju. Jak myślicie, o czyje interesy dbają? Raczej nie o nasze. Chcecie przykładu? Proszę:

Cytat:

Przemysł pornograficzny od dawna jako pierwszy przyjmował najnowsze rozwiązania techniczne. Wielu analityków uważa, że odegrał główną rolę w wygranej kasety VHS w pojedynku ze standardem Sony, Betamax (nota bene nowocześniejszym, ale droższym - przyp. Aqvario). Płyty Blu-ray, również będące technologią stworzoną przez Sony, walczą teraz z HD DVD o miano dysku wysokiej rozdzielczości XXI wieku.

Analitycy podkreślają, że firmy specjalizujące się w produkcji filmów dla dorosłych od dawna otwarte są na wszelkie nowości technologiczne, do których "tradycyjne" koncerny filmowe z reguły podchodzą dość nieufnie. Dość przypomnieć, że to właśnie producenci filmów pornograficznych jako pierwsi zaczęli udostępniać swoje produkcje użytkownikom telefonów komórkowych wyposażonych w możliwość odtwarzania plików wideo. (co przyczyniło się do szybszego rozwoju tego typu aparatów - przyp. Aqvario)

Na konferencji Adult Treasure Expo 2007 - odbywającej się na terenie prefektury Chiba w Japonii - twórcy pikantnych filmów powiedzieli, że problem ze znalezieniem firm, które mogłyby masowo wytłaczać ich produkcje został rozwiązany, a Sony zaoferowało pomoc techniczną. Przemysł pornograficzny skierował swoje oczy w kierunku Blu-Ray.

Czemu wspominam o tak kontrowersyjnym temacie? Ano dlatego, że w chwili wejścia na rynek HD-DVD był bardziej dopracowany i doskonalszy niż Blu-Ray. Czemu więc nie zdobywa większej popularnosci niż konkurent? Właśnie dlatego, że azjatyckie oligoceny forsują go lepiej niż amerykańskie. Blu-Ray w przyszłości dorówna możliwościom HDDVD, ale trzeba będzie ze dwa razy zmienić odtwarzacze (kasa kasa!), gdzie HD-DVD już teraz jest dobrze dopracowany i zmiany sprzętu nie są przewidywane. Gdzie w tym dobro nas, klientów? Ano nigdzie. Jesteśmy sterowani, czy tego chcemy, czy nie.


Wracając do glównego wątku. Masz rację Łako, że dawniej nikomu by nie śniło się nad możliwościami kontroli na dzisiejszym poziomie. Jednakże to nic w porównaniu do tego, co będzie za lat 20 i jeszcze dalej. Mnie wszelako wydaje się, że w wększości dziedzin prezesi zachowają umiar, aby stworzyć pozór naszej wolności. Nikt nie będzie trąbił wszem i wobec, że sprawuje kontrolę. Co więcej, ludzie, pomimo, iż będą sobie z tego zdawać sprawę, będą przyjmowali to z milczącą zgodą. Jedynie od czasu do czasu pojawiające się skandale podsycą ogólnie gęstą atmosferę. Człowiek to takie stworzenie, że przyjmie pewne warunki, jeśli da mu się "spokój", albo przynajmniej jego iluzję. Buntownicy będą delikatnie naprowadzani na "właściwe" tory (ale i tak będzie ich coraz wiecej), a reklama już naprowadza społeczeństwa całego świata na tory "sterowanego mrowiska". (Świetne określenie Spell!) Wulf naprawdę świetnie opisał tu koło kontroli, które toczy się w nieskończoność. BRAWO!

Ah... ciekawe, że nie doszukuję się w tym wszystkim, jednego szalonego umysłu. To raczej kierunek, w którym podąża ludzkość, czy na własną zgubę, czy na wygraną, np większe możliwości ekspansji w kosmos. Nie oszukujmy się - żaden naród osobno tego nie dokona, tylko cała ludkość, a jest to tylko kwestią czasu. Gdy to siągniemy, a ludzkość przekroczy pewną granicę, opisane przez Wulfa mechanizm zadziała, rozpoczynając nowy trend, który trudno nam sobie w tej chwili wyobrazić.

Tak więc nadal nie potrafię odpowiedzieć na pytanie: czy to dobrze, że robimy z siebie roboty, czy źle? A może nie mamy innego wyjścia?


Hayate - mangi po polsku! To my! :)

Wulf  

Szary wilk


Wiek: 25

Dołączył: 23 Sie 2007

Skąd: Łódź

Wysłany: 2007-08-23, 17:57   


aqvario napisał/a:

Mnie wszelako wydaje się, że w wększości dziedzin prezesi zachowają umiar, aby stworzyć pozór naszej wolności. Nikt nie będzie trąbił wszem i wobec, że sprawuje kontrolę.
a to jest najgorsze co może być. Bo nic nie boli i nic nie jest większym zaprzeczeniem wolności, jak niewidzialna smycz. Wolność, od czasów starożytnych, wiąże się z pewną świadomością. Jak to mówiono - i niewolnik może być wolny, jeśli jest odpowiednio świadomy. Jeśli człowiek będzie nieświadomy pewnych rzeczy... cóż, zawsze będzie niewolny. Dlatego bardziej wolnościowy, do pewnego stopnia jest system jawnie totalitarny, o którym wiadomo co i jak w nim działa, kto pociąga za sznurki i czemu, niż system gdzie wszystko jest pochowane, wszystko jest "zamaskowane" gdzieś pod piękną iluzją ;) To jak z filmowym matrixem - on był tak zbrodniczy i tak "nieludzki" i antywolnościowy właśnie dlatego, że nie można było (poza garstką wybrańców) go rozróżnić od jakiegoś innego systemu. Bo wszystkie mechanizmy kontroli były schowane.

aqvario napisał/a:

Tak więc nadal nie potrafię odpowiedzieć na pytanie: czy to dobrze, że robimy z siebie roboty, czy źle? A może nie mamy innego wyjścia?
Cóż, z jednej strony dobrze, bo to jednak zapewnia jako taki rozwój i postęp. Rozwija też pewne koncepcje naukowe a także społeczne. Źle... bo ma to wady, pozbawia ludzi pewnych dość ważnych aspektów ich istnienia, sprowadzając ich często do roli przedmiotów a nie podmiotów. Tyle, że to chyba nie jest kwestia tego czy to jest dobre czy złe. Bo w sumie w oparciu o jakie czynniki byśmy wyznaczyli co dobre a co złe? I czy mając dwa choćby standardy (np wolność i bezpieczeństwo) my, jako oceniający, potrafili byśmy wybrać, w miarę obiektywnie, ten... ważniejszy?
Czy mamy wyjście - pytanie mocno filozoficzne, z pogranicza pytania o determinizm i wolną wolę... więc znowu chyba nie do odpowiedzenia w sposób kategoryczny i stanowczy.


Wielebny_Spell  

Erotoman Gawędziarz

Wiek: 25

Dołączył: 06 Lip 2005

Wysłany: 2007-09-04, 16:53   


Totalnie abstrahując od tematu - czyli z zupełnie innej beczki, jako ciekawostka.

Onet napisał/a:

Znany pisarz i publicysta George Orwell, autor książek demaskujących totalitaryzm, w latach 1929-50 był obiektem zainteresowania brytyjskich służb specjalnych - wynika z dokumentów odtajnionych w brytyjskich archiwach państwowych w Kew pod Londynem.
Orwell (1902-50, właśc. Eric Arthur Blair) zwrócił na siebie uwagę brytyjskiego wywiadu w 1929 r., gdy po wypowiedzeniu pracy w indyjskiej kolonialnej policji w Burmie trafił do Paryża, by zbierać materiały do książki ("Down and Out in Paris and London" 1933). Tam zaoferował usługi korespondenta prasowego kilku brytyjskim gazetom, w tym "Workers-Life", późniejszemu "Daily Worker" - organowi partii komunistycznej.

W 1936 r. specjalną komórkę Scotland Yardu (Special Branch) interesował pobyt Orwella w Wigan w płn. Anglii, skąd nadeszło doniesienie o tym, że wziął udział w komunistycznym mityngu, interesował się warunkami pracy w kopalniach i zamieszkał w mieszkaniu znalezionym mu przez miejscowych komunistów. Owocem pobytu Orwella w Wigan była książka "The Road to Wigan Pier" (1937).
REKLAMA Czytaj dalej

Pod koniec lat 30. Orwell walczył w wojnie domowej w Hiszpanii po stronie republikanów, w kontyngencie Niezależnej Partii Pracy afiliowanej przy radykalnej hiszpańskiej partii (POUM - Partido Obrero de Unificacion Marxista). Poznał tam praktyki prosowieckich hiszpańskich komunistów.

W 1942 r. Special Branch zaalarmowało niezadowolenie, któremu Orwell (wówczas pracujący w serwisie zagranicznym BBC) dał wyraz, gdy urzędnicy MSZ (Indian Office) sprzeciwili się zatrudnieniu popieranego przez niego indyjskiego pisarza i marksisty, z którym się przyjaźnił. Raport Special Branch napisany przez sierżanta Ewinga określa Orwella jako "człowieka o zaawansowanych poglądach komunistycznych, którego indyjskich przyjaciół często widywano na komunistycznych mityngach, ubierającego się w stylu cyganerii zarówno w pracy, jak i w wolnym czasie".

Oficer kontrwywiadu (MI5) Ogilvie zdystansował się jednak od tego raportu i napisał ze swej strony, że wprawdzie "w swoim czasie Orwell miał skłonności anarchistyczne i utrzymywał kontakty z politycznymi ekstremistami, ale ostatnio związał się z Victorem Gollanczem (lewicowym wydawcą - PAP), który zerwał wszystkie więzy z partią komunistyczną".

Przeciwko pisarzowi nie zdołano znaleźć niczego, co uzasadniałoby odmowę wydania mu paszportu i akredytowano go jako wojennego korespondenta w 1943 r. O tym, że Orwell nie jest komunistą, ostatecznie przekonała władze jego odpowiedź na ankietę pisma "Left", w której uznał on, że socjaliści powinni wspierać brytyjski wysiłek wojenny.

Jak widzimy, Orwell też był inwigilowany :wink:

Mrrrrilva

Strażniczka Ranaloth

Pure Evil


Wiek: 10

Dołączył: 11 Paź 2004

Skąd: z poniekąd

Wysłany: 2007-09-06, 14:45   


Po pierwsze, nie ma takiego określenia jak:

Łaku napisał/a:

zbrodnie idealne

No chyba, że to nowy zwrot i oznacza co innego niż powszechnie znany i stosowany przez kryminalistyków "zbrodnia doskonała" (zdaniem niektórych profesorów nie istniejąca ale to już dysputa osobna).


Po drugie, jeśli kogoś rząd chce śledzić i komuś chce wleźć w życie prywatne z buciorami ale po cichu, to po prostu to robi. Na chwilę obecną technika inwigilacji jest już na tyle rozwinięta, żeby "ofiara" nie zorientowała się kompletnie, że jest obserwowana/podsłuchiwana/podglądana. Co więcej, przy odpowiednim nakładzie czasu i pieniędzy, również i my jesteśmy w stanie takie obserwacje prowadzić, choćby na sąsiedzie. Oczywiście nie dostaniemy na wolnym rynku urządzeń najnowocześniejszych, dostępnych dla służb specjalnych, ale to co można dostać bez problemu (choćby wysyłkowo) w zupełności spełni swoje zadanie. Tym bardziej, że nasza ofiara nigdy nie wpadnie na to, że ktoś mógłby chcieć ją "podglądać" co diametralnie ułatwi nam zadanie. :wink:

Tak samo sprawy się mają z całym społeczeństwem. My już jesteśmy ewidencjonowani, można sprawdzić gdzie mieszkamy, z jakiego komputera piszemy, na co chorujemy i ile zarabiamy. Jeśli korzystamy z karty kredytowej to ile wydajemy też się można dowiedzieć. Kwestia sprawdzenia w odpowiednich bazach danych.
Tak naprawdę to my już od dawna nie jesteśmy wolni a każdy nasz ruch można zarejestrować. Jedyne co daje nam złudne wrażenie wolności, to brak zainteresowania ze strony rządzących daną osobą jako jednostką. Bo jako masa już budzimy zainteresowanie ale do sterowania taką masą wystarczą odpowiednie uregulowania prawne i propaganda w mediach. W dodatku "rola" masy jest dla rządzących dość wąska. Mamy ich wybrać a potem siedzieć cicho. Nie wymagają w sumie wiele :wink:

Pewnie zaraz ktoś spyta jakie to ograniczenia wolności nas dotykają na chwilę obecną. No cóż. Choćby ograniczenia dla palaczy. Niemożność wypicia piwa idąc ulicą. Zakaz chodzenia nago po mieście (wykroczenie). Zakaz sprzedaży pornografii. Zakaz handlu w niedzielę. Śpiewanie serenady pośrodku supermarketu. Niemożność wyjazdu do USA bez paszportu. Reperkusje związane ze spaniem po pijaku na ławce w parku. Zakaz zbudowania sobie domu tam gdzie się nam podoba, tylko dlatego że działka ma inną kwalifikację gruntu. Czy najprostsze: wyzwanie polityka jak nas zdenerwuje (pamiętacie tego bezdomnego?) albo nakaz opłaty za powietrze tylko dlatego, że gdzieś pojedziemy (klimatyczne) :wink: .
Dookoła obwarowuje nas taka ilość zakazów i nakazów, częściowo kompletnie idiotycznych, że jak się dobrze zastanowić, to tak naprawdę nic nam nie wolno, poza pewnymi ścisłymi ramkami, w których musimy się mieścić, inaczej czekają nas nieprzyjemności (w najlepszym przypadku).

Dlatego moim zdaniem wolność nie istnieje w czystej formie. Jest tylko mniejsza lub większa kontrola.

Co do chipów wszczepianych docelowo wojskowym, wątpię żeby to weszło. Przyczyna w sumie prozaiczna. Jeśli przesyłają one dane to zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że ktoś te dane wyśledzi i tym sposobem namierzy oddziały wroga. To tak jakby wojownik ninja, skradał się w ciemnościach z żarzącym się petem w zębach :lol:


"Szczerze mówiąc myślę, że moim zdaniem dla mnie to chuj"

Człowiek, człowiekowi wilkiem a zombie, zombie zombie.

Wulf  

Szary wilk


Wiek: 25

Dołączył: 23 Sie 2007

Skąd: Łódź

Wysłany: 2007-09-06, 16:22   


Mrrrrilva napisał/a:

Niemożność wypicia piwa idąc ulicą.
można :D Wystarczy włożyć puszkę piwa do torebki nieprzezroczystej (np papierowej). Patent jest z USA wzięty, ale i w Polsce można by go spokojnie zastosować. Choć ja osobiście preferuję rękawiczkę :D Wygląda zabawniej :D

Mrrrrilva napisał/a:

Zakaz sprzedaży pornografii
jakoś nie mam problemu, żeby sobie pójść i Hustlera kupić w kiosku (w teorii, w praktyce nie wiem czy to pismo jeszcze istnieje). Poza tym, wielką wolność daje tutaj internet - więc nie ma problemu tak na dobrą sprawę.

Mrrrrilva napisał/a:

Zakaz handlu w niedzielę.
zakaz nie obowiązuje o ile dobrze wiem.


Rabarbar  

~


Wiek: 22

Dołączył: 26 Sie 2004

Skąd: spomiędza

Wysłany: 2007-09-06, 16:42   


Puźniej zapolemizuje z powyższymi posta, narazie dwa uzupełniania:

Wielebny_Spell napisał/a:


Jak widzimy, Orwell też był inwigilowany :wink:

Tak ale w puźniejszych latach Orwell świadomie współpracował z kontrwywiadem brytyjskim. :Wink:

Mrrrrilva napisał/a:

Po pierwsze, nie ma takiego określenia jak:

Łaku napisał/a:

zbrodnie idealne

No chyba, że to nowy zwrot i oznacza co innego niż powszechnie znany i stosowany przez kryminalistyków "zbrodnia doskonała" (zdaniem niektórych profesorów nie istniejąca ale to już dysputa osobna).

Jeśli już wchodzisz w semantyczne uszczypliwości to określenie czy zwrot "zbrodnia idealna" jest - bo go użyłem. Jak coś to nie ma związku frazeologicznego, odsyłam do definicji.


Dysza
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-06, 18:01   


Może inaczej.
Istnieje określenie - jak widać w Łaka poście.
Istnieje prawdopodobnie taki związek frazeologiczny.
A że takie coś w praktyce nie istnieje - zupełnie inna, niezwiązana z tematem sprawa.
Niezwiązana z tematem... Tak samo jak dyskusja o tym :)

Wielebny_Spell  

Erotoman Gawędziarz

Wiek: 25

Dołączył: 06 Lip 2005

Wysłany: 2007-09-06, 18:46   


Mrrrrilva napisał/a:

Tak samo sprawy się mają z całym społeczeństwem. My już jesteśmy ewidencjonowani, można sprawdzić gdzie mieszkamy, z jakiego komputera piszemy, na co chorujemy i ile zarabiamy. Jeśli korzystamy z karty kredytowej to ile wydajemy też się można dowiedzieć. Kwestia sprawdzenia w odpowiednich bazach danych.
Tak naprawdę to my już od dawna nie jesteśmy wolni a każdy nasz ruch można zarejestrować. Jedyne co daje nam złudne wrażenie wolności, to brak zainteresowania ze strony rządzących daną osobą jako jednostką. Bo jako masa już budzimy zainteresowanie ale do sterowania taką masą wystarczą odpowiednie uregulowania prawne i propaganda w mediach. W dodatku "rola" masy jest dla rządzących dość wąska. Mamy ich wybrać a potem siedzieć cicho. Nie wymagają w sumie wiele :wink:

Pewnie zaraz ktoś spyta jakie to ograniczenia wolności nas dotykają na chwilę obecną. No cóż. Choćby ograniczenia dla palaczy. Niemożność wypicia piwa idąc ulicą. Zakaz chodzenia nago po mieście (wykroczenie). Zakaz sprzedaży pornografii. Zakaz handlu w niedzielę. Śpiewanie serenady pośrodku supermarketu. Niemożność wyjazdu do USA bez paszportu. Reperkusje związane ze spaniem po pijaku na ławce w parku. Zakaz zbudowania sobie domu tam gdzie się nam podoba, tylko dlatego że działka ma inną kwalifikację gruntu. Czy najprostsze: wyzwanie polityka jak nas zdenerwuje (pamiętacie tego bezdomnego?) albo nakaz opłaty za powietrze tylko dlatego, że gdzieś pojedziemy (klimatyczne) :wink: .
Dookoła obwarowuje nas taka ilość zakazów i nakazów, częściowo kompletnie idiotycznych, że jak się dobrze zastanowić, to tak naprawdę nic nam nie wolno, poza pewnymi ścisłymi ramkami, w których musimy się mieścić, inaczej czekają nas nieprzyjemności (w najlepszym przypadku).

Z czysto filozoficznego punktu widzenia zgadzam się, nie istnieje coś takiego jak "całkowita wolność" jest tylko jedno ale. My jesteśmy wolni w porównaniu z tym co było np. 30, 60, 100, 300 czy 1000 lat temu. Gdy wejdziemy do sklepu, możemy sobie wybrać z setek, tysięcy rodzajów produktów, a nie tylko ocet lub wyrób czekoladopodobny na kartki. Jedyne co nas ogranicza to grubość naszego portfela. Wbrew pozorom mamy pełne prawo narzekać na rząd i wyrażać się o nim nieprzychylnie, możemy urządzić legalną demonstrację bez ryzyka, że wjadą na ulicę czołgi. Nie musimy się obawiać, że i banda smutnych panów z pałami nie połamie nam kości (bezdomny, bezdomnym - ale Rydzykowi się upiekło :wink: ). Nikt nie ma prawa wybatożyć nas za to, że nie wiem, nasza świnia weszła mu w zagon kartofli :mrgreen: I owszem wiele nam nie wolno - państwo nam wiele zakazuje i nakazuje, ale często jest to dla naszego wspólnego "dobra" (akurat bym się kłócił czy dobrem dla wszystkich jest np. całkowity zakaz aborcji), lub nikt nie zmienił idiotycznych przepisów. W każdym cywilizowanym państwie, co ja mówię, gdzieś na wysepkach Pacyfiku gdzie żyją sobie jakieś prymitywne plemiona, wszędzie gdzie człowiek się gromadzi, powstają jakieś prawa. A prawa to nakazy, zakazy, obowiązki ale też przywileje (taki zwrot podatku, fajna rzecz, albo służba zdrowia - jaka jest, każdy widzi, ale jest! Z naszych podatków co prawda...). Dlatego nigdy nie istniało coś takiego jak całkowita wolność. Sęk w tym, że w temacie chodzi o inwigilacje. To nie jest tak, że tylko komuniści inwigilowali, że dyktatura prześladowała opozycję. Demokracja też ma swoje grzechy, psychoza z jaką "zwalczano" komunistów w USA w latach 50 i 60 XX wieku. Gdyby wprowadzono taki totalny monitoring i obywatelom wszczepiano by takie śmieszne rzeczy, to z jednej strony, niepomiernie zwiększyłoby się "bezpieczeństwo" obywateli ale z drugiej strony taka "władza" to byłaby pokusa nie do odrzucenia jak nie dla rządu to dla jakiejkolwiek korporacji, która byłaby tym zainteresowana (wątek poruszony wyżej). Moim zdaniem naruszona by została pewna granica. I co z tego, że można wyśledzić nasze transakcje, gdy obracamy elektronicznym pieniądzem (nie musimy zakładać konta, jak nasz premier :mrgreen: ), że widać nasz adres IP, że widniejemy w ewidencji bo płacimy podatki - tak ma być. Ale póki co bez zgody sądu nikt nam nie założy podsłuchu (legalnie) i nie założy kamery w sraczu. Ograniczenia dla palących? Spoko. Gdybym był nałogowym palaczem to bym nie protestował, bo paląc szkodzę innym. Piwo na ulicy? W Niemczech można, kwestia kultury osobistej. Pornografia? Nie spotkałem się z takim zakazem (przynajmniej u nas). A cała reszta to konieczne regulacje prawne i tyle. Co do bezdomnego. Wiesz, jeżeli ktokolwiek nazwie mnie chujem lub złodziejem, mam pełne prawo kolesia zaskarżyć. Widocznie prezydent poczuł się dotknięty :wink:

Mrrrrilva napisał/a:

Co do chipów wszczepianych docelowo wojskowym, wątpię żeby to weszło. Przyczyna w sumie prozaiczna. Jeśli przesyłają one dane to zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że ktoś te dane wyśledzi i tym sposobem namierzy oddziały wroga. To tak jakby wojownik ninja, skradał się w ciemnościach z żarzącym się petem w zębac
Coś w tym jest. Gdzieś nawet w jakiejś powieści czytałem o takim "włamie" zresztą, Johnny Mnemonic by daleko nie szukać :wink: Jeżeli można włamać się w sieci gdziekolwiek, to nie widzę problemu z włamem do takiego sołdata (lub serwera zbierającego te dane).

Łaku napisał/a:

Tak ale w puźniejszych latach Orwell świadomie współpracował z kontrwywiadem brytyjskim.
No i co z tego? Wcześniej mu nie ufali :wink:

Cóż zbrodnia doskonała, a zbrodnia idealna, dla mnie to wyrażenia synonimiczne, przy czym drugie to nie kłująca w oczy parafraza. Ale co ja tam wiem :roll:

Mrrrrilva

Strażniczka Ranaloth

Pure Evil


Wiek: 10

Dołączył: 11 Paź 2004

Skąd: z poniekąd

Wysłany: 2007-09-06, 19:09   


Wulf napisał/a:

można :D Wystarczy włożyć puszkę piwa do torebki nieprzezroczystej (np papierowej).


Wulf, no tak, masz rację, ale wtedy nie pijesz sobie piwa na ulicy tylko pijesz COŚ z nieprzezroczystej torebki (tudzież rękawiczki). :wink:

Wulf napisał/a:

jakoś nie mam problemu, żeby sobie pójść i Hustlera kupić w kiosku

Owszem, możesz iść i sobie kupić pisemko. Ale musi ono być pozasłaniane i powinieneś się wylegitymować że jesteś pełnoletni ;]. Poza tym trochę źle to ujęłam, głównie chodziło mi o rozpowszechnianie :P

Z tym zakazem handlu to jeszcze troszkę. Już wszedł w części supermarketów swego czasu (pamiętam bo podawali w TV). :wink:

Ogólnie wyliczanka była tylko po to, żeby pokazać jak mało zależy od naszej woli. Tak naprawdę to wcale nie możemy robić co chcemy, albo patrząc inaczej: możemy robić co chcemy, dopóki nie wykracza to poza wyznaczone granice. I ja tu nie mówię o przypadkach skrajnych, w stylu kradzieży czy zabójstwa, bo wiadomo, że ewidentnie krzywdzimy innych. Pomyślcie jednak o tym, że o wiele bardziej prozaiczne sprawy bywają niedostępne, czyli w sumie niby dostępne ale karalne :D

Dyszuś, określenie to coś wyraźnie charakteryzującego przedmiot, osobę lub sprecyzowane nazwanie. Tak znalazłam.
Poza tym, spieramy się o pierdoły (zwrot, związek itp. szczegóły), czyli kręcimy się wkoło sprawy a chodziło mi tylko o to, że nie ma w kryminologii pojęcia zbrodni idealnej i nie była to żadna uszczypliwość tylko stwierdzenie pewnego faktu. Nie moja wina, że ktoś sobie coś tam tworzy i jeszcze się miota bo nie potrafi się przyznać do zwykłego błędu. :wink:

Idiotyzm dorabiania do tego otoczki poprawności kosztem mojej pomyłki semantycznej jest porażający, choć typowy. :wink:


"Szczerze mówiąc myślę, że moim zdaniem dla mnie to chuj"

Człowiek, człowiekowi wilkiem a zombie, zombie zombie.

Wielebny_Spell  

Erotoman Gawędziarz

Wiek: 25

Dołączył: 06 Lip 2005

Wysłany: 2007-09-06, 20:01   


Mrrrrilva napisał/a:


Idiotyzm dorabiania do tego otoczki poprawności kosztem mojej pomyłki semantycznej jest porażający, choć typowy.
A wytykanie "nieprawidłowego" (specjalnie dałem cudzysłów) użycia zwrotu to nie jest idiotyzm?

Mrrrrilva

Strażniczka Ranaloth

Pure Evil


Wiek: 10

Dołączył: 11 Paź 2004

Skąd: z poniekąd

Wysłany: 2007-09-07, 20:49   


Wielebny_Spell napisał/a:

A wytykanie "nieprawidłowego" (specjalnie dałem cudzysłów) użycia zwrotu to nie jest idiotyzm?

W sumie jest, racja. o.O Spaczenie z innego forum gdzie za takie potworki dostaje się opieprz od specjalistów z dziedziny :P Ale jak kurde grzecznie napomknęłam, że nie ma czegoś takiego w kryminologii to mili chłopcy rzucili się na "zwrot". Jakby jedno miało zlikwidować istnienie drugiego. W stylu: Tato ale Kazio dostał dwóję z matmy //buu xPPP


"Szczerze mówiąc myślę, że moim zdaniem dla mnie to chuj"

Człowiek, człowiekowi wilkiem a zombie, zombie zombie.

aqvario  

Brązowe Rymy

Leń patentowany


Wiek: 35

Dołączył: 12 Lis 2005

Skąd: Cambridge

Wysłany: 2007-09-10, 01:40   


Mrrrrilva napisał/a:

Spaczenie z innego forum
niedobre spaczenie, powoduje niepotrzebne konflikty. Wystarczy przeczytać, co się napisało po 10 minutach i zmienić xD


Władza, to zawsze było marzenie. Z władzą kojarzy się kontrola. Trudno sprawować kontrolę, jeśli ktoś ma wolną wolę + trochę oleju w głowie. Więc na początku były religie. Nic innego nie wchodziło w grę, nie było takich możliwości. Dziś religie powoli przestają być potrzebne, wystarczą znane mechanizmy socjologiczne, bazowanie na słabościach i potrzebach (choćby wyimaginowanych i/lub wmówionych) masy społeczeństwa + odpowiednia technologia. Od tego nie uciekniemy, ale obawy nasuwa coś innego.

W tej chwili nasza wolność jest ograniczona wolnością innych. Po 22-iej musimy być cicho, bo inni chcą wypocząć. My także nie bylibyśmy zadowoleni, gdyby 5 sąsiadów cyklicznie co noc się głośno bawiło. Kamerę i mikrofon zamontowany w naszym komputerze włączamy sami i nie steruje nimi nikt z zwenątrz. Takimi kamerami na ulicach można zaglądać także komuś do mieszkania, lecz nawet to nie jest problemem.

Rzecz w tym, że z czasem, gdy systemy komputerowe zdolne będą rozpoznawać twarze, będziemy świadkami czegoś takiego, jak, nie potrafię tego nazwać, spersonalizowana inwigilacja. Wyobraźmy sobie, że system śledzi w jaką stronę odwracamy głowę, przy jakich sklepach przystajemy, co nas interesuje, a także o jakich porach lubimy gdzie chodzić. Na tej postawie zaczynają przysyłać nam specjalnie przygotowane reklamy, choćby i na naszej drodze. To tylko początek, który już zaczyna być stosowany. Ale moze być gorzej. Może być tak, że nie dostaniemy pracy w jakimś miejscu, bo pracodawca zapyta się, o jakich porach lubimy kłaść się spać. Albo ponieważ bardzo atrakcyjna asystentka szefa jest blondynką, to nie przyjmie nikogo, kto lubi blondynki. A taką informację uzyska nielegalnie za jakąś kwotę sięgając do takiej bazy. Albo stracimy pracę, bo po pracy zaglądamy do konkurencji. Władza... może wykorzystać taką wiedzę do szantażu niewygodnych przeciwników. To wszystko na sam początek. I dalej może być jeszcze gorzej. Po jakimś czasie jakiś przewrażliwiony polityk może sobie zażyczyć, aby ludzie, którzy źle się o nim wyrazili tracili pracę. Albo ceny na towary i usługi mieli o wiele wyższe, niż inni. Albo ktoś nie będzie mógł dostać biletów, bo wszystkie miejsca będą zajęte (a bez dowodu ich nie kupi). Dzisiejsze metody są jeszcze za mało doskonałe, aby to osiągnąć. Ale chipy w dowodach, które będzie można namierzyć jak komórki + kamery na ulicach + satelity (oj dokładne, twarze ludzkie można rozpoznać) + oprogramowanie w komputerach śledzące po jakich stronach się poruszamy i gdzie zatrzymujemy się najdłużej, oraz jak się wypowiadamy. To olbrzymia ilość danych, która w przyszłości - niedalekiej przyszłości, może być wykorzystana przeciwko nam. Podkreślam: może, nie musi. Właśnie to budzi moje największe obawy, żadne tam nakazy i zakazy, choćby najdurniejsze. Prawo jest jawne, inwigilacja - wprost przeciwnie.


Hayate - mangi po polsku! To my! :)

Mrrrrilva

Strażniczka Ranaloth

Pure Evil


Wiek: 10

Dołączył: 11 Paź 2004

Skąd: z poniekąd

Wysłany: 2007-09-10, 13:01   


Aq, ale to co ty piszesz, jest w tej chwili jak najbardziej możliwe. Jedynym ogranicznikiem, który może nam dawać poczucie bezpieczeństwa (jakieś tam) jest fakt, że nie każdym się odpowiednie służby zainteresują. Trzeba "podpaść" albo zostać, chamsko mówiąc, podpierdolonym przez kogoś. Wtedy odpowiednie organy, w zależności od poziomu zagrożenia jakie możemy stworzyć ich zdaniem, ewentualnie w zależności od rodzaju tego zainteresowania, biorą się nam za dupę i znają każdy nasz krok. Podczepienie pod samochód czy ubranie urządzenia naprowadzającego, nie stanowi najmniejszego problemu a obserwowanie obiektu, kiedy nie wie on, że jest obserwowany, to bułka z masłem. Spróbuj sobie kiedyś upatrzyć dowolną osobę i połazić za nią cały dzień. Jeśli zachowasz podstawowe środki ostrożności i nie będziesz się rzucał w oczy to zadanie nie nastręczy ci większych komplikacji, poza stratą czasu i ewentualnie pieniędzy na przejazdy :P


"Szczerze mówiąc myślę, że moim zdaniem dla mnie to chuj"

Człowiek, człowiekowi wilkiem a zombie, zombie zombie.

aqvario  

Brązowe Rymy

Leń patentowany


Wiek: 35

Dołączył: 12 Lis 2005

Skąd: Cambridge

Wysłany: 2007-09-10, 14:24   


Milva, nie zgodzę się z tobą. Tu chodzi o masowe podglądanie. W tej chwili potrzebny jest spory nakład środków, zasobów ludzkich, itd., aby śledzić jedną osobę. Naprawdę. I jest wiele miejsc, gdzie możesz się dobrze ukryć, choćby wyjeżdzając na wieś, do lasu, w jakiś podziemiach. Zamontowanie kamer samo w sobie też nic nie da.

Trzeba czytać między wierszami, Milva. Jeśli pojedyńcza firma będzie zarządzała siecią 180tys kamer, jak w Shenhzen, to myślisz, że posadzą 10tys ludzi przd dwoma monitorami i 9 obrazkami z kamer na każdym? Bo na razie tak to wygląda w Straży Miejskiej w Polsce (nie sugeruj się, że jeden człowiek ogarnie 10 monitorów, bo tak nie będzie i będzie to za drogie - monitory kosztują i zajmują miejsce). Raczej nie. Raczej opracują system komputerowy do automatycznego wykrywania "anomali" (w szeroko pojętym znaczeniu, na początku zapewne bardzo prymitywny, z czasem coraz doskonalszy), a powiedzmy 100 osób będzie weryfikowało, to co automatyczny system uzna za podejrzane. Tak dzieje się dziś ze sprawdzaniem treści wysyłanych maili, smsów i innych wiadomości (to nie żart - wszystkie wiadomości są sprawdzane za pomocą słów kluczy). Rzecz w tym, że z czasem system stanie się tak doskonały, że będzie umożliwiał o wiele więcej, niż ty i ja, jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.

Konkludując - dziś nie jest to możliwe, byłabyś przerażona zdając sobie sprawę co będzie możliwe za 20-30 lat. Chodzi o to, że pod przykrywką naszego bezpieczeństwa, ironicznie, o to zapewne także chodzi, zostaniemy postawieni w sytuacji praktycznie pozbawienia prywatności. Bo to, że nikt nic ci nie mówi, nie znaczy, że nie patrzy. Zresztą, to że patrzy to akurat mi rybka. Gorzej, że zapamiętuje to co widzi, sortuje i robi mój profil na przyszłość, jaka by ona nie była. I to jest złe. Z tym się nie godzę. Na szczęście dziś są jeszcze bardzo ograniczone środki, aby to zrealizować, szczególnie w Polsce. Ale niestety do tego zmierza świat.


Hayate - mangi po polsku! To my! :)

Mrrrrilva

Strażniczka Ranaloth

Pure Evil


Wiek: 10

Dołączył: 11 Paź 2004

Skąd: z poniekąd

Wysłany: 2007-09-10, 15:10   


aqvario napisał/a:

Z tym się nie godzę. Na szczęście dziś są jeszcze bardzo ograniczone środki, aby to zrealizować, szczególnie w Polsce.


A teraz sobie wyobraźmy, że to co dostajemy jako opinia publiczna, to wierzchołek góry lodowej i już można mieć gęsią skórkę. :wink:

Poza tym ja napisałam przecież, że względny spokój daje nam świadomość, że można tak śledzić tych, którymi ktoś jest zainteresowany. Podejrzewam, że za 20-30 lat nadal będzie panowało to przeświadczenie, bez względu na postęp w tym kierunku. Czemu? Bo człowiek, który nie wie wszystkiego, jest spokojniejszy a żaden rząd, nie zrobi sobie takiego świństwa, żeby wkurzyć społeczeństwo, dając mu wiedzę o tym, że jest tak dokładnie obserwowane :D


"Szczerze mówiąc myślę, że moim zdaniem dla mnie to chuj"

Człowiek, człowiekowi wilkiem a zombie, zombie zombie.

Ra  


Dołączył: 12 Gru 2008

Skąd: Nowhere

Wysłany: 2008-12-13, 08:28   


Przecież teraz w paszportach są czipy, w warszawie jest system rozpoznawania twarzy podłączony do monitoringu miejskiego więc jak kogoś chcą znaleźć to znajdą. Nie wspominam nawet o USA bo tam jest juz państwo policyjne. Na końcu zaczipują każdego człowieka w imię walki z terroryzmem, zazipują wszystkie dzieci "bo jak ktos je porwie alboco" i finito. Może to i smutne ale już się to dzieje, nic nie można poradzić.
Viv'la resistance.

Dobromir  

BRZYTFA


Dołączył: 10 Gru 2004

Skąd: Ponure Zamczysko

Wysłany: 2010-05-19, 12:33   


Zawsze dziwilo mnie, ze '1984' jest tak wysoko cenione jako ksiazka-przepowiednia - mimo tego, ze praktycznie nic z tego sie nie sprawdzilo. I mimo tego, ze to miala byc przestroga przed komunizmem ;P.

Osobiscie uwazam, ze to wszystko bzdura. Co z tego, ze panstwo ma duzo lepsze narzedzia do monitorowania obywateli? Potrzebuja ich, jako, ze przestepcy maja duzo lepsze i bardziej zaawansowane srodki unikania sprawiedliwosci. Samo obserwowanie jak dla mnie nie ma znaczenia - tak dlugo jak prawa sa sprawiedliwe.


FEELINGS ARE BORING. KISSING IS AWESOME.

Cthulhu  

Lord Abortion

Wiek: 23

Dołączył: 23 Gru 2006

Skąd: Midian

Wysłany: 2010-05-19, 21:45   


Uważam, że prywatność jest rzeczą świętą i że monitoring powinien być stosowany tylko w instytucjach zawierających cenne materiały lub majątek, natomiast w środkach komunikacji miejskiej czy międzymiejskiej nie powinien mieć miejsca. Jest też niedopuszczalne, by wszczepiać ludziom czipy pod skórę bez ich życzenia. Podsłuch zaś powinno móc się założyć tylko w przypadku podejrzenia o popełnienie poważnego przestępstwa i tylko za zgodą sądu.

Wielebny_Spell napisał/a:

Z czysto filozoficznego punktu widzenia zgadzam się, nie istnieje coś takiego jak "całkowita wolność"

Z tym, że takie kwestie, jak tzw. przymus wewnętrzny, w zasadzie też jest wolnością - w przeciwieństwie do przymusu zewnętrznego, za opór wobec którego grożą kary ze strony jakichś instytucji.

Wielebny_Spell napisał/a:

My jesteśmy wolni w porównaniu z tym co było np. 30, 60, 100, 300 czy 1000 lat temu.

Skąd to stwierdzenie? Moim zdaniem jest wręcz odwrotnie. Np. 1000 lat temu nie było nałożonego na wszystkich mieszkańców obowiązku wypełniania dokumentów takich jak formularze (np. podatkowe), zaświadczenia o ukończeniu czegoś lub zrobieniu czegoś, akty urodzenia, dowodów osobistych ani związanych z tym wniosków, nie było biurokracji, a związek państwa z jego mieszkańcem był praktycznie żaden. Państwo w znacznie mniejszym stopniu ingerowało w życie obywateli, w ich majątek i własność, niż robi to teraz.

Wielebny_Spell napisał/a:

Gdy wejdziemy do sklepu, możemy sobie wybrać z setek, tysięcy rodzajów produktów, a nie tylko ocet lub wyrób czekoladopodobny na kartki.

30-60 lat temu nie można było tego kupić, ale przed wojną można było. Czyli nie zawdzięczamy tego współczesności, tylko obaleniu absurdalnego, totalitarnego systemu, który zaistniał u nas dopiero w roku 1944. Panował u nas stosunkowo krótko, bo tylko 45 lat. Polska historia liczy lat ponad 1000.

Wielebny_Spell napisał/a:

Wbrew pozorom mamy pełne prawo narzekać na rząd i wyrażać się o nim nieprzychylnie, możemy urządzić legalną demonstrację bez ryzyka, że wjadą na ulicę czołgi.

To też zawdzięczamy obaleniu komunizmu.

aqvario napisał/a:

Albo ponieważ bardzo atrakcyjna asystentka szefa jest blondynką, to nie przyjmie nikogo, kto lubi blondynki.

To szef ma prawo pytać swoich pracowników i ich prywatne gusta? Myślałem, że nie - tak samo jak nie ma prawa pytać ich np. o orientację seksualną.

Dobromir napisał/a:

Zawsze dziwilo mnie, ze '1984' jest tak wysoko cenione jako ksiazka-przepowiednia - mimo tego, ze praktycznie nic z tego sie nie sprawdzilo.

Sprawdziło się w pełni w Korei Północnej. A w dużej mierze również w Birmie, Erytrei i Iranie.
A w reszcie świata - sprawdziło się o tyle, że mamy monitoringi, wszczepianie czipów, rozbudowaną biurokrację, nadmiar dokumentów do wypełniania, informacje dla władz o naszym majątku itp.


Archangel, dark angel
Lend me thy light
Through death's veil
Til' we have heaven in sight!

aqvario  

Brązowe Rymy

Leń patentowany


Wiek: 35

Dołączył: 12 Lis 2005

Skąd: Cambridge

Wysłany: 2010-05-21, 00:42   


Dobromir napisał/a:

Zawsze dziwilo mnie, ze '1984' jest tak wysoko cenione jako ksiazka-przepowiednia - mimo tego, ze praktycznie nic z tego sie nie sprawdzilo. I mimo tego, ze to miala byc przestroga przed komunizmem ;P.
Ksążka ta nie miała być przepowiednią, a ostrzeżeniem. No i zauważ, że Orwell opisuje w niej technologię stojącą za szpiegowaniem ludzi, dostępną co prawda od paru lat, ale dopiero w dzisiejszych latach bylibyśmy zdolni wykonać coś takiego (gdybyśmy chcieli).

Cthulhu napisał/a:

Państwo w znacznie mniejszym stopniu ingerowało w życie obywateli, w ich majątek i własność, niż robi to teraz.
Państwo może nie, ale szlachcic, na którego ziemiach leżała twoja wioska, mógł zrobić wszystko. I nie miałeś na to wpływu, żadnej obrony, on stanowił prawo. Dziś są sądy i z urzędem, nawet z państwem wygrasz. A czasem nie. Ale wolno ci się bronić - w totalitaryzmie, i 1000 lat temu, raczej było to trudne...

Cthulhu napisał/a:

To szef ma prawo pytać swoich pracowników i ich prywatne gusta? Myślałem, że nie - tak samo jak nie ma prawa pytać ich np. o orientację seksualną.
Powiedz to kobietom wyrzuconym z pracy, bo zaszły w ciążę. Albo o niezatrudnianiu palących (bo wtedy trzeba stworzyć pomieszczenie do palenia, a to przecież czysta strata przestrzeni). Czy ty się dowiesz, dlaczego szef cię zwolnił? Przecież pisałem, że da w łapę, aby dowiedzieć się czegoś o swoich pracownikach, skoro takie informacje będą istniały. Może nawet będzie wiedział o tym, zanim cię zatrudni...

Patrzę w stary temat i widzę, jak sporo rzeczy, o których pisałem, zaczyna być wprowadane w życie. Bluray faktycznie zwyciężył, w grach komputerowych zaczynają nam wyświetlać się reklamy dostosowane do naszego regionu (IP), naszych preferencji (Online presence), to jak gramy i w co gramy, jest analizowane i przesyłane do agencji Reklamy Online, która dynamicznie podmienia nam reklamę w grze. W marketach dostajemy kartę na punkty, a tak naprawdę sklep zbiera informacje, jakie zakupy robimy i dostajemy odpowiednie promocje (i spersonalizowane reklamy na maila). Kamerka internetowa w kompuerze posiada teraz opcję podglądu, którą może sterować rodzic, ale producencji przeglądarek internetowych zbierają już informacje po jakich strochach chodzimy i jak długo się na nich zatrzymujemy. W GB już istnieją kartoteki zdrowotne online (w Polsce chcą to wprowadzić), do których podobno każdy może mieć dostęp po podaniu "przekonującego" powodu. Na razie to wszystko dla pieniędzy, ale wykazałem już wyżej, że to oligoceny mają faktyczną władzę... Oczywiście jestem optymistą - to wszystko dla naszego dobra ^^


Hayate - mangi po polsku! To my! :)

Cthulhu  

Lord Abortion

Wiek: 23

Dołączył: 23 Gru 2006

Skąd: Midian

Wysłany: 2010-05-22, 13:48   


aqvario napisał/a:

szlachcic, na którego ziemiach leżała twoja wioska, mógł zrobić wszystko. I nie miałeś na to wpływu, żadnej obrony, on stanowił prawo.

Fakt, w takich krajach jak Polska, tak było - w przeciwieństwie do Szwecji, która była monarchią absolutną i tam król mocno trzymał za twarz szlachtę i nie pozwalał im robić ze swoimi wasalami, co im się żywnie podobało - co wychodziło na dobre chłopom. W historiografii łotewskiej Szwedzi nazywani są "dobrymi panami".
Choć zdarzały się bunty i powstania chłopskie powodowane wyzyskiem, co dziś jest rzadkością, bo powstań przeciw władzy raczej nie ma w krajach tzw. demokratycznych - w 1381 zbuntowani chłopi zajęli kilka większych miast w Anglii i zabili urzędnika, który wymyślił pogłówne. Takie powstania wybuchały również we wschodniej Rzeczpospolitej, Rosji i Prusach Książęcych.
Osobna sprawa to ta, że mam korzenie szlacheckie - więc możliwe, że to ja bym kimś rządził, a nie on mną. ;)

aqvario napisał/a:

Powiedz to kobietom wyrzuconym z pracy, bo zaszły w ciążę.

Ale to przecież co innego niż gusta pracowników itp. - to stan fizyczny pracownicy mający wpływ na jakość wykonywanej pracy. I to stan przejściowy, trwający kilka miesięcy.

aqvario napisał/a:

Albo o niezatrudnianiu palących (bo wtedy trzeba stworzyć pomieszczenie do palenia, a to przecież czysta strata przestrzeni).

Nie trzeba by - wystarczy zabronić palenia w godzinach pracy. Wystarczy, żeby zabronić pracownikowi-palaczowi zabierać ze sobą papierosów do pracy. Nie będzie miał papierosów - nie będzie mógł palić. Proste. Niby co to ma wspólnego z Orwellem?


Archangel, dark angel
Lend me thy light
Through death's veil
Til' we have heaven in sight!

aqvario  

Brązowe Rymy

Leń patentowany


Wiek: 35

Dołączył: 12 Lis 2005

Skąd: Cambridge

Wysłany: 2010-05-23, 06:29   


Nigdy nie paliłeś, to pewnie nie wiesz. Mój ojciec kopci od 40 lat. Zabroń palaczowi palić w pracy, to sam się zwolni. To jest nałóg i nie każdy wytrzyma. Zresztą prawo tego zabrania - jak masz iluś pracowników i powierzchnię zakładu pracy powyżej iluś metrów, to musisz stworzyć takie pomieszczenie. Jeśli natomiast zatrudnisz ludzi nie palących, to nie musisz. No i masz odpowiedź.

A co do kobiet w ciąży - dałem ci przykład. Skąd pracodawca może wiedzieć, że kobieta, która przyszła do pracy jest w 3 miesiącu? Nie widać. Niby skąd w tej chwili powszechne wypytywanie kobiet, czy mają dzieci, czy zamierzają, jak planują rodzinę? Niby nielegalne - a stosowane.

Jeśli takie dane będą w globalnej bazie, to wystarczy dać łapówkę i pracodawca będzie wiedział. O to mi chodziło. Oczywiście to skrajność, ale możliwa. I stosowane są praktyki wyrzucania za bzdury niewygodnych ludzi, albo i całych grup ludzi.

To tylko wierzchołek - więcej jest wyżej w postach :)


Hayate - mangi po polsku! To my! :)
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,36 sekundy. Zapytań do SQL: 10